Doczekaliśmy się

Autor: Staszek Smuga-Otto

No tośmy się wreszcie doczekali…. naszej uroczej albertańskiej śnieżnej i dosyć mroźnej zimy. Doczekali tego, że te najpiękniejsze ze świąt tuż, tuż, za pasem. Choinka, opłatek, kolędowanie. Zapomnijmy, choć na tę chwilę dzielenia się opłatkiem, kto z nas po tej czy po tamtej stronie, kto z nas „prawdziwkiem”, a kto „obcym”. Kto tylko Polakiem, a kto Wszechpolakiem. To już za miesiąc. Ale póki co….
…doczekaliśmy się też niestety i pierwszych namacalnych efektów niedawnych „seansów nienawiści”, o których Wam już donosiłem w poprzednich felietonach. Gazeta wcale nie jakaś tam „obca”, „polskojęzyczna” czy „bolszewicka”, bo raczej o centro-prawicowej orientacji „Rzepa” donosi o aresztowaniu pracownika naukowego z Krakowa, dr Brunona K. pisząc:
„…Jego motywy były nacjonalistyczne, ksenofobiczne i antysemickie, osoby sprawujące władze określał jako „obce” – poinformował prokurator Mariusz Krasoń. Celem zamachu miał być Sejm podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów…”.
Czyżby jakiś zwyczajny świr(?), gorący patriota(?), polski Herostrates(?), czy też duchowy prawnuk Eligiusza Niewiadomskiego? Wydanie ulepszone…
W moim ostatnim felietonie „Przebaczamy?…” pisałem na zakończenie: „…Refleksje… nachodzą, gdy oglądam migawki filmowe i czytam doniesienia z demonstracji ulicznych w Polsce. Gdy słyszę bredzenie ludzi, których nie powinienem o paranoję posądzać, o „spisku i zamachu smoleńskim”, o „cząstkach wysokoenergetycznych ktorych istnienia na wraku tupolewa wykluczyć się nie da”. Gdy widzę, jak przed moimi zdumionymi oczami odradza się nacjonalizm i rasizm. Gdy dowiaduję się, że złowroga tandeta współczesnych, internetowych sequeli „Protokołów Mędrców…” znów opanowuje umysły spragnione tajemnej wiedzy, a niezbyt zdatne do logicznego, krytycznego rozumowania. I myślę sobie, że jeśli teraz będziemy skromnie milczeli lub nieśmiało przytakiwali oszołomom, to może w niedalekiej przyszłości stanie się, że będziemy jednak musieli przepraszać i prosić o wybaczenie.”. Tak pisałem zaledwie przed tygodniem. Teraz chciałbym tylko dodać: nie dajmy się – jak to nieco naiwnie i lekkomyślnie próbują niektórzy z moich Korespondentów – zwieść pozorom tzw. demokracji. Demokracja to, niedoskonały co prawda, ale lepszego ponoć do dziś nie wymyślono, system. W naszym Starym Kraju system wciąż w stanie niemowlęcym, więc wielce podatny na dewiacje. Wichrzycielstwo i warcholstwo – to częste niestety nowotwory złośliwe na demokratycznym niedoskonałego systemu ciele. A to, co obserwujemy od dobrych kilku lat, co ma tendencje wzrostu – to właśnie czyste wichrzycielstwo. Karmione nacjonalizmem, ksenofobią, antysemityzmem.
Cieszy mnie, że doczekałem się w tak krótkim czasie niecałych dwóch lat od zaistnienia tego blogu tak wielu czytelników i dyskutantów. Że możemy stawać w szranki, konfrontować różne poglądy. Wielu z Was do mnie telefonuje lub emailuje, by pogadać. Coraz wiecej z Was ma odwagę napisać. Niektórzy nieśmiało, pod żartobliwie brzmiącymi pseudonimami, niektórzy odważniejsi – pod własnymi nazwiskami. Dziękuję i jednym i drugim.
Uspokoję też tych obecnych i przyszłych korespondentów „z drugiej strony” – nikogo nie będę obrzucał wyzwiskami, nawet jeśli mi bardzo zajdą za skórę i nie po drodze mi z ich poglądami. Bo przecież nawet na te wspomniane w jednym z Waszych wpisów „zaplute karły reakcji” trzeba by sobie jakoś zasłużyć (pamiętajcie, tak nazywano i rysowano na plakatach w 46tym bohaterów konspiracji i podziemia). A czy któryś (aś) z nas do miana bohatera pretenduje? Co innego sam termin „zaplute karły” (bez słowa: „reakcji” ale za to: „na krzywych nóżkach”). Na to zasłużyło już sobie wielu w kraju rodaków – bo… tej obelgi użył nie kto inny, jak sam Marszałek Piłsudski w stosunku do endeckich ksenofobów. Twórcę komunistycznego plakatu w dwadzieścia lat później nie stać więc było na szczególną oryginalność.
I jeszcze jeden moment zastanowienia i refleksji, do czego zamotywowała mnie uwaga jednej z Korespondentek, współpomysłodawczyni tego blogu, Joanny C. S.
Pisze Ona: „…Oczywiście, rozumiem, iż prowokacja jest często potrzebna, aby coś się ruszyło.
Obawiam się tylko, by nie przerodziło się to w nieustanną kłótnię o naturze politycznej, jak ma to miejsce w Ojczyźnie. Życzyłabym sobie, by dywagować również na tematy kultury polskiej, z którą mamy tak mało tutaj kontaktu i mocno przestarzałe stereotypy wśród polonusów. Moim zdaniem, to właśnie w kulturze jest nadzieja na jakąkolwiek zmianę czy nawet odwrócenie uwagi od rozprzestrzeniającego się zła…”.
Całkowicie się z Aśki zdaniem zgadzam. Zgaduję, że i większość z Was, mych Cztelników i Korespondentów, też. Kultura to i muzyka i poezja, film i teatr i literatura, malarstwo i fotografika. Ale nie tylko. Kultura, i to ta, na którą mamy wpływ bezpośredni, to sposób naszego wzajemnego porozumiewania się, wymiany myśli, poglądów. Czasami bardzo różnych poglądów, mocno wzajemnie kontrowersyjnych. Kultury wzajemnych kontaktów, dyskusji też trzeba się – kochani – uczyć. Spróbujmy na tym skromnym blogu, nie rezygnując z własnych poglądów pobyć samoukami, doskonalić poziom kultury dyskusji. Argumentujmy, ale nie kłóćmy się. I ja się starać będę – choć wiem, że nie przyjdzie to ani natychmiast, ani łatwo. Wszak wyrosłem w tej samej, co większość z Was, pieniackiej tradycji.
A dywagacje o książkach, filmie, teatrze… oczywiście też.
Życzę Wam i Waszym Bliskim pogodnych, radosnych i wesołych Świąt!
A rodakom w Ojczyźnie życzę z okazji Bożego Narodzenia by, w licznych tradycyjnych kościelnych „żłobkach” nie znajdowali w tym roku symbolicznych kawałków złomu potrzaskanego tupolewa, by maszerujący w karnych szeregach w Chochołowskiej Dolinie „prawdziwi Polacy” dostrzegli piękno tatrzańskiego krajobrazu, a nie czających się za granią „obcych”, by dr Brunon K. nie miał naśladowców i by radykalnie w Nowym Roku zmniejszała się liczba tych, co to w pocie czoła zarabiają na honorowy tytuł „zaplutego karła” (tego wg. definicji J. Piłsudskiego).

No tośmy się wreszcie doczekali…. naszej uroczej albertańskiej śnieżnej i dosyć mroźnej zimy. Doczekali tego, że te najpiękniejsze ze świąt tuż, tuż, za pasem. Choinka, opłatek, kolędowanie. Zapomnijmy, choć na tę chwilę dzielenia się opłatkiem, kto z nas po tej czy po tamtej stronie, kto z nas „prawdziwkiem”, a kto „obcym”. Kto tylko Polakiem, a kto Wszechpolakiem. To już za miesiąc. Ale póki co….

…doczekaliśmy się też niestety i pierwszych namacalnych efektów niedawnych „seansów nienawiści”, o których Wam już donosiłem w poprzednich felietonach. Gazeta wcale nie jakaś tam „obca”, „polskojęzyczna” czy „bolszewicka”, bo raczej o centro-prawicowej orientacji „Rzepa” donosi o aresztowaniu pracownika naukowego z Krakowa, dr Brunona K. pisząc:

„…Jego motywy były nacjonalistyczne, ksenofobiczne i antysemickie, osoby sprawujące władze określał jako „obce” – poinformował prokurator Mariusz Krasoń. Celem zamachu miał być Sejm podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów…”.

Czyżby jakiś zwyczajny świr(?), gorący patriota(?), polski Herostrates(?), czy też duchowy prawnuk Eligiusza Niewiadomskiego? Wydanie ulepszone…

W moim ostatnim felietonie „Przebaczamy?…” pisałem na zakończenie: „…Refleksje… nachodzą, gdy oglądam migawki filmowe i czytam doniesienia z demonstracji ulicznych w Polsce. Gdy słyszę bredzenie ludzi, których nie powinienem o paranoję posądzać, o „spisku i zamachu smoleńskim”, o „cząstkach wysokoenergetycznych ktorych istnienia na wraku tupolewa wykluczyć się nie da”. Gdy widzę, jak przed moimi zdumionymi oczami odradza się nacjonalizm i rasizm. Gdy dowiaduję się, że złowroga tandeta współczesnych, internetowych sequeli „Protokołów Mędrców…” znów opanowuje umysły spragnione tajemnej wiedzy, a niezbyt zdatne do logicznego, krytycznego rozumowania. I myślę sobie, że jeśli teraz będziemy skromnie milczeli lub nieśmiało przytakiwali oszołomom, to może w niedalekiej przyszłości stanie się, że będziemy jednak musieli przepraszać i prosić o wybaczenie.”. Tak pisałem zaledwie przed tygodniem. Teraz chciałbym tylko dodać: nie dajmy się – jak to nieco naiwnie i lekkomyślnie próbują niektórzy z moich Korespondentów – zwieść pozorom tzw. demokracji. Demokracja to, niedoskonały co prawda, ale lepszego ponoć do dziś nie wymyślono, system. W naszym Starym Kraju system wciąż w stanie niemowlęcym, więc wielce podatny na dewiacje. Wichrzycielstwo i warcholstwo – to częste niestety nowotwory złośliwe na demokratycznym niedoskonałego systemu ciele. A to, co obserwujemy od dobrych kilku lat, co ma tendencje wzrostu – to właśnie czyste wichrzycielstwo. Karmione nacjonalizmem, ksenofobią, antysemityzmem.

Cieszy mnie, że doczekałem się w tak krótkim czasie niecałych dwóch lat od zaistnienia tego blogu tak wielu czytelników i dyskutantów. Że możemy stawać w szranki, konfrontować różne poglądy. Wielu z Was do mnie telefonuje lub emailuje, by pogadać. Coraz wiecej z Was ma odwagę napisać. Niektórzy nieśmiało, pod żartobliwie brzmiącymi pseudonimami, niektórzy odważniejsi – pod własnymi nazwiskami. Dziękuję i jednym i drugim.

Uspokoję też tych obecnych i przyszłych korespondentów „z drugiej strony” – nikogo nie będę obrzucał wyzwiskami, nawet jeśli mi bardzo zajdą za skórę i nie po drodze mi z ich poglądami. Bo przecież nawet na te wspomniane w jednym z Waszych wpisów „zaplute karły reakcji” trzeba by sobie jakoś zasłużyć (pamiętajcie, tak nazywano i rysowano na plakatach w 46tym bohaterów konspiracji i podziemia). A czy któryś (aś) z nas do miana bohatera pretenduje? Co innego sam termin „zaplute karły” (bez słowa: „reakcji” ale za to: „na krzywych nóżkach”). Na to zasłużyło już sobie wielu w kraju rodaków – bo… tej obelgi użył nie kto inny, jak sam Marszałek Piłsudski w stosunku do endeckich ksenofobów. Twórcę komunistycznego plakatu w dwadzieścia lat później nie stać więc było na szczególną oryginalność.

I jeszcze jeden moment zastanowienia i refleksji, do czego zamotywowała mnie uwaga jednej z Korespondentek, współpomysłodawczyni tego blogu, Joanny C. S.

Pisze Ona: „…Oczywiście, rozumiem, iż prowokacja jest często potrzebna, aby coś się ruszyło.

Obawiam się tylko, by nie przerodziło się to w nieustanną kłótnię o naturze politycznej, jak ma to miejsce w Ojczyźnie. Życzyłabym sobie, by dywagować również na tematy kultury polskiej, z którą mamy tak mało tutaj kontaktu i mocno przestarzałe stereotypy wśród polonusów. Moim zdaniem, to właśnie w kulturze jest nadzieja na jakąkolwiek zmianę czy nawet odwrócenie uwagi od rozprzestrzeniającego się zła…”.

Całkowicie się z Aśki zdaniem zgadzam. Zgaduję, że i większość z Was, mych Cztelników i Korespondentów, też. Kultura to i muzyka i poezja, film i teatr i literatura, malarstwo i fotografika. Ale nie tylko. Kultura, i to ta, na którą mamy wpływ bezpośredni, to sposób naszego wzajemnego porozumiewania się, wymiany myśli, poglądów. Czasami bardzo różnych poglądów, mocno wzajemnie kontrowersyjnych. Kultury wzajemnych kontaktów, dyskusji też trzeba się – kochani – uczyć. Spróbujmy na tym skromnym blogu, nie rezygnując z własnych poglądów pobyć samoukami, doskonalić poziom kultury dyskusji. Argumentujmy, ale nie kłóćmy się. I ja się starać będę – choć wiem, że nie przyjdzie to ani natychmiast, ani łatwo. Wszak wyrosłem w tej samej, co większość z Was, pieniackiej tradycji.

A dywagacje o książkach, filmie, teatrze… oczywiście też.

Życzę Wam i Waszym Bliskim pogodnych, radosnych i wesołych Świąt!

A rodakom w Ojczyźnie życzę z okazji Bożego Narodzenia by, w licznych tradycyjnych kościelnych „żłobkach” nie znajdowali w tym roku symbolicznych kawałków złomu potrzaskanego tupolewa, by maszerujący w karnych szeregach w Chochołowskiej Dolinie „prawdziwi Polacy” dostrzegli piękno tatrzańskiego krajobrazu, a nie czających się za granią „obcych”, by dr Brunon K. nie miał naśladowców i by radykalnie w Nowym Roku zmniejszała się liczba tych, co to w pocie czoła zarabiają na honorowy tytuł „zaplutego karła” (tego wg. definicji J. Piłsudskiego).

Comments

  1. Iwo Indelak says

    Kultura wymiany myśli, poglądów – zdawałoby się, że to coś oczywistego. Niestety ostatnio z tym podstawowym przejawem kultury coś się popsuło. Trudno rozmawiać z kimś o odmiennych poglądach, nie wpadając na zaminowane pole inwektyw, pomówień, obraźliwych słów… A przykład – jak zwykle – płynie z góry. Wystarczy poczytać wypowiedzi niektórych polityków. Starajmy się więc, na naszym małym podwórku, ćwiczyć tą tak potrzebną w życiu społecznym umiejętność. “Róbmy swoje” – jak śpiewał kiedyś Wojtek Młynarski.

  2. Michal A. T. says

    No, tak, faktycznie doczekalismy sie w koncu zaplutego karla. Chetnie bym sie posmial, gdyby nie fakt, ze jest to tragiczne.
    Zastanawia mnie, czy my jako narod mamy jakas zbiorowa chorobe psychiczna. Skadinad calkiem racjonalni ludzie potrafia pasc tak latwo ofiara demagogii i glupot powtarzanych wielokrotnie, ba, niemal bez konca, przed kamerami.
    Szczegolnie milujemy wszelkie teorie konspiracji; im bardziej nieracjonalne, tym lepiej.
    Jest to kolejny dowod, ze wszechswiat i ludzka glupota sa nieskonczone. Tylko co do wszechswiata nie mamy do dzis pewnosci.

  3. Pamietam ,ze “wichrzyciele” w PRLU to byli Michnik i Kuron , przez ktorych doszlo do tragedii kiedy inni “wichrzyciele” wysiadali w 70-tym z kolejki SKM w Gdansku i dostali serie na peronie. I ci , i tamci nie aprobowali jedynej slusznej linii- wiec dobrze im tak :)))
    Mysle ze lepiej jednak unikac terminologii rodem z PRL-u i napisac troche precycyjniej co i kto . Czesc populusu , ktora krzyczy i maszeruje po prostu nie lubi rzadu i nie akceptuje obecnego stanu w panstwie. Unabomberow , jak ten przyglup to mielismy na peczki juz w Peerelu ( np. ci bracia od auli politechniki slaskiej). Produkuje ich kazdy system czy wrazo demagogiczny czy inny.
    Wyluzowalbym tutaj. W Niemczech mieli powaznych terrorystow, jak frakcja Czerwonej Armii, zrobili z nimi ostry porzadek a i tak maja teraz neonazistow i ich morderstwa na imigrantach .U nas jest ten co strzelal w biurze no i przyglup co od lat prosi sie na internecie zeby go wreszcie zdjeli. Summa summarum chyba nie tak zle jak spojrzec na innych dookola.

  4. Wendrychowicz says

    Za życzenia świąteczne Autorowi bloga pięknie dziękuję i odwzajemniam pięknie się 🙂
    Co do Brunona K. to była to tylko kwestia czasu, bo taki typ objawić się musiał. I nie byłbym skory tłumaczyć jego pojawienia się li tylko pokłosiem (sic!) języka nienawiści w polskiej polityce.
    U Was za wielką wodą wszelkiej maści szaleńcy, to już omal norma.
    Mnie bardziej martwi co innego, a mianowicie to, że tzw. Służby od razu zażądały dla siebie większych uprawnień do działań pozaprawnych. Gdyby takie dostały, to byłaby dla mnie powtórka z przeszłości. UB już mieliśmy i mieć nie chcemy tyle, że pod teraz nazwą ABW.

  5. No, wreszcie mamy sensację i to na miarę europejską! Brunon K. przy pomocy saletry amonowej chciał wysadzić w powietrze budynek Sejmu i to w momencie, gdy w gmachu przebywałby pan prezydent Komorowski, pan premier Tusk, Umiłowani Przywódcy oraz wszystkie stany. Wyznał to jak na spowiedzi funkcjonariuszom Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy przez ponad rok prowadzili z nim niezwykle subtelną grę operacyjną, podstawiając mu kolejnych pomocników, którzy sekretnie współpracowali z dzielnymi kabewiakami. Czy sam Brunon K. też był tajnym współpracownikiem ABW? Tego jeszcze wstydzą się nam powiedzieć, ale pytać warto, bo takie rzeczy już się zdarzały – oczywiście nie u nas, skądże by znowu – ale w innych krajach. W takich na przykład Niemczech chciano kiedyś zdelegalizować partię neonazistowską. Przed niezawisłym sądem okazało się jednak, że to nie takie proste, ponieważ członkowie najwyższych władz tej partii są funkcjonariuszami albo konfidentami Urzędu Ochrony Konstytucji, czyli niemieckiej bezpieki. Jakże ich delegalizować?

    Jeśli już wspominam o tamtym, pożałowania godnym incydencie, obnażającym mechanizmy współczesnej demokracji, to nie dlatego, by podważać wiarę w autentyczność demokracji i demokratycznych procedur. Wiary w tę autentyczność nikomu przecież zabronić nie można. Zatem jeśli o tym wspominam, to po to, by wykazać wyższość naszych kabewiaków nad kabewiakami nazistowskimi. Oto na początku 1933 roku nazistowscy kabewiacy podpalili w Berlinie Reichstag, a następnie o to podpalenie oskarżyli komunistów, żeby Adolf Hitler mógł wydać dekret „O ochronie narodu i państwa”, za pomocą którego zrobił w Niemczech porządek. Tymczasem nasi kabewiacy żadnego pożaru w Sejmie nie zrobili. Nic się nie spaliło, nikomu nic się nie stało, a jeśli razwiedka każe panu prezydentowi wystąpić z inicjatywą ochrony narodu i państwa, to chyba nie mamy wątpliwości, że zapanuje u nas porządek i dyscyplina, niczym za Józefa Stalina? Widać zatem jak na dłoni, że kabewiacy idą z postępem. Wszystko rozgrywa się w przestrzeni wirtualnej, w imaginacji, podczas gdy kabewiacy nazistowscy jednak musieli Reichstag podpalić naprawdę. No – ale wtedy w Niemczech nie było telewizji, podczas gdy u nas jest, dzięki czemu kabewiacy telewizyjni potrafią tak podkręcić atmosferę, wykreować sensację z samego dymu, że gromady mikrocefali będą na kolanach błagały Umiłowanych Przywódców, by zrobili wreszcie porządek.

    Warto zwrócić również uwagę na staranność, z jaką kabewiacy zrekonstruowali motywy Brunona K. Jak można było się domyślić, zbrodnię swoją planował on z pobudek ekstremistycznych, ksenofobicznych i antysemickich. Niby jest wszystko, co trzeba, ale wydaje mi się, że współczesna publiczność może mimo wszystko odczuwać pewien niedosyt. Chodzi oczywiście o wątek romansowy, w którym można by nawiązać również do homofobii Brunona K. – bo jest on chyba również homofobem, nieprawdaż? Jak oskarżać – to na całego, tym bardziej, że dzięki wątkowi romansowemu łatwiej będzie wytłumaczyć zniechęcenie Brunona K. do naszej młodej demokracji i parlamentaryzmu, które podsunęło mu pomysł zgromadzenia podobno aż czterech ton saletry amonowej. Zwróćmy uwagę, że kabewiacy taktownie wykluczyli trotyl, żeby już nic nikomu nie kojarzyło się z zamachem niesłusznym.

    Wróćmy jednak do wątku romansowego. Wydaje się, że warto pójść tropem zawodu, jakiego Brunon K. mógł doznać na widok Anny Grodzkiej, która została parlamentarzystką dzięki – jak twierdzi – operacji chirurgicznej. To jeszcze nic – ale kiedy okazało się, że posłankę Annę Grodzką obtańcowuje sam poseł Janusz Palikot, a na koniec całuje jej dłonie – to właśnie mogła być ta kropla, co przelała czarę. „Któż widok ten opisać zdoła – pyta poeta i dodaje: – Ach, któż w ogóle go wytrzyma?!” Zatem warto rozbudować również ten wątek, bo słychać, że na temat sukcesu i wyższości naszych, demokratycznych kabewiaków nad kabewiakami nazistowskimi, powstają już ballady dziadowskie, a wiadomo, że nic tak nie inspiruje literatury, jak pikantne wątki romansowe.

    Skoro tedy bezpieka zadała sobie tyle trudu, by w rezultacie gry operacyjnej dostarczyć sobie alibi do wzięcia nas wszystkich za mordę, to niech przynajmniej zadba o jakąś oprawę literacką tej operacji.

  6. Iwo Indelak says

    Kolego “Golden” – komisja sejmowa, złożona z przedstawićieli wszystkich ugrupowań, w tym również PiS’u, uznała działalność służb bezpieczeństwa za prawidłowe, a zagrożenie zamachem rzeczywiste. Jeżeli Pan ma lepsze informacje, z bardziej pewnego źródła, niż mogła je uzyskać komisja sejmowa, to trzeba te informacje przekazać we właściwe ręce – np. w ręce p. Macierewicza. Inaczej może Pan być posądzony o szerzenie plotek, a to nie brzmi zbyt poważnie.

  7. Jack Wiercinski says

    Panie Golden,
    Dużo wirtualnego atramentu Pan zużył ale wnioski …jakieś bardzo mizerne.
    Konwolucje myślowe ze akcja Brunona N jest wygodna dla wladzy aby zrobić wreszcie porządek z opozycją i przy okazji powoływanie się na podpalanie Reichstagu ktore miało istotnie takie implikacje woła o odrobinę zdrowego rozsądku. Nie te czasy, nie ta demokracja, nie ta Europa i nie ten świat i żadne akrobacje myślowe ze szczyptą humoru nawet tu nie pomogą.
    Jest to co Pan pisze w gruncie tak samo niespójne jak liczne bajki o zamachu smolenskim.

    “Oto na początku 1933 roku nazistowscy kabewiacy podpalili w Berlinie Reichstag….Tymczasem nasi kabewiacy żadnego pożaru w Sejmie nie zrobili. Nic się nie spaliło, nikomu nic się nie stało…”
    Powinien się Pan wstydzić pisząc to i dziękować Bogu ze nic się nie stało zamiast uznawać to za okoliczność łagodzącą. Wybuch w polskim Sejmie w dwa lata po nieudacznictwie ktore spowodowalo katastrofę prezydenckiego samolotu byłby druzgocący dla obrazu Polski w świecie nie mówiac o wpływie na codzienne życie kraju przez długi okres.
    Polska demokracja to wytrzyma i sprawę Brunona N rozpatrzą niezależne sądy Rzeczpospolitej a Pańskie przedwczesne i zbyt daleko idące spekulacje w tej sprawie są funta kłaków niewarte.

  8. goldencukierman says

    PiS nie jest wiarygodny Panie Iwo

  9. krótka odpowiedź jurkowi do jego wpisu 3 ciego: pamięć Cię Jurku nie myli, tyle tylko, że … w 70 tym w Gdynia Stocznia w kolejce SKM, ci co to ich rozstrzelało LWP to nie byli żadni wichrzyciele spod znaku Kuronia. To byli zwykli, najzwyczajniejsi robotnicy co to w d…. mieli jedyną słuszną linię, ale na apel tow. Kociołka postanowili pójść do obowiązku. Nie mieszaj do tego Michnika i Kuronia, akurat na to nie zasługują.. nie twórz legendy.
    A wichrzyciele? – terminologia to ponadczasowa. Są i teraz.

  10. Nie czytales chyba gazet Staszku ! W Gdyni nie byli to zadni robotnicy tylko wichrzyciele i chuligani co wyjatkowo wtedy rano powstawali, w Szczecinie tylko chuligani. W Szczecinie zginelo tylko 12 osob wiekszosc bez stalego miejsca zamieszkania i zatrudnienia czyli element wichrzacy, a te karetki kursujace to wymysl demagogow z wolnej europy. Nie ma stuprocentowej pewnosci czy Michnik i Kuron nie wichrzyli po jednej stronie a potem szybko nie przebiegli na druga zeby tez powichrzyc He , he , he .
    Proponuje jednak tematy kulturalne : od chyba dwoch lat sledze z zadowoleniem dzialalnosc Biura Literackiego we Wroclawiu , ktore to wydawnictwo prowadzi Artur Burszta krytyk, poeta itp. Niewiarygodnie prezne organizuje spotkania literackie, polowy talentow , wydaje na biezaco poezje glownie, troche prozy/poezji srodkowej Europy , tlumaczenia zagraniczne. W roku jest sporo imprez i roznych sesji .Dla mnie w erze gdzie wiecej osob pisze poezje niz ja czyta jest to fenomen bo funkcjonuje na finansowym plusie i ma juz w swojej “stajni ” laureatow Angelusa , Nagrody Gdynia i Nike. Intersujacym sie literatura polecam gugelmajstra bo jestem komputerowy moron i nie umiem wkleic :0 jurek

  11. Rzeczywiście, Jurku, w zapadłą klatę z piersiami się biję! zapomniałem w międzyczasie, co też wtedy, lat temu ponad czterdzieści, donosiła nam prasa. dziękuję za przypomnienie.
    Przy okazji… przypomniało mi się też, co w niecałe dwa miesiące później na plenum kace deklarował dumnie młody tow. generał w ciemnych okularach. Ale że o tym już kiedyś na tym blogu pisałem, więc nie będę się powtarzał.
    Co do Twego (i Aśki też) apelu o tematy kulturalne: POPIERAM!!! I będę próbował, inicjował…
    Zresztą ta tematyka znalazła się już kiedyś kilkakrotnie i na tym blogu, ale nie spowodowała aż takiej lawiny namiętności, jak te ostatnie wpisy.

  12. Krótki, treściwy i na czasie wywiad z prof. Radosławem Markowskim. Polecam tę lekturę wszystkim mym czytelnikom, bo nieźle wpisuje się ona w nasze dywagacje na blogu.

    http://wyborcza.pl/1,127462,12916314,Prof__Markowski__Brunonow_K__moze_byc_w_Polsce_stu.html

  13. Ale glupoty. Pismak podjudza :” to mamy proch w polityce , no mamy mamy ????. Uczony w pismie stara sie cos powiedziec w dosc stereotypowy desen , poki co jest wywazony ale po chwili daje sie zlapac i jedzie: bojcie sie , bojcie : obecnie w kraju- powiada -jest pieciu dziesieciu a moze stu Brunonow K. – i dalej-
    “To juz piaty rok gdzie mlode pokolenie wyrasta w atmosferze jadowitosci i podejrzliwosci”…. Z choinki sie chyba urwal. Mlode pokolenie w tym kraju od wojny wyrastalo w atmosferze jadowitosci i podejrzliwosci a unabomberow , jak juz wspomnialem mielismy na peczki nie tylko obecnie ale juz w peerelu.
    Studenci Brunona K. byli na takie gadki obojetni bo im to wisi , mlode pokolenie uwaza za “cool” odcinanie sie od wszelkiej polityki ( patrz swego czasu modna piosenke Pawla Kukiza ” jak ja was k…y nienawidze”)itp. Wyjda na ulice tylko wtedy i zaatakuja wladze ,jak im sie pogmera przy ich ajpodach i komputerkach ( patrz ACTA). Pod Krzyzem masz w wiekszosci rozszalalych staruchow. Jakby zacny ten uczony w pismie lepiej czytal o ekonomii w Republice Weimarskiej i owczesnych warunkach zycia i co mogla glodnym wtedy i bezrobotnym niemcom obiecac NSDAP to by nie gadal glupot o leku przed chlopcami w skorzanych kurtkach, ktorzy zreszta w “Noc dlugich nozy” zostali wyrznieci i zastapieni konkretna struktura.
    Generalnie poziom dyskusji jest zenujacy, tematy zastepcze, a rola mediow taka jak zawsze.

  14. jurku,
    o jak ja lubię twe pisanie! nawet wtedy… gdy tak nie do końca się zgadzam.
    a tak – baj dy łej – jeśli to, o czym uczony w piśmie prof Markowski, to “temat zastępczy”, to co on wg ciebie zastępuje? i dlaczego?
    i jeszcze jedno: przypominasz, że tych chłopców w skórzanych kurtkach w “noc długich noży” wyrżnięto. prawda! może i kaczor z macierką, gdy dorwą się wreszcie do koryta, zrobią porządek z wszechpolakami? bo już, po wykonaniu zadania, nie będą potrzebni…
    rewolucja znów pożre własne dzieci.

  15. Tematy konkretne: ekonomia co i dlaczego sie dzieje, edukacja,zdrowie- nudne i trzeba duzo wiedziec .
    Tematy zastepcze: co kto powiedzial wczoraj na placu albo w sejmie, kolor majtek Dody, Co kto mysli o katastrofie smolenskiej, kto zmajstrowal bombe i znowu nagadal na zydow – wystarczy poczytac internet i mozna perorowac i analizowac do oporu.
    A tak swoja droga czy ktos pamieta co Obama zrobil z pokojowa nagroda Nobla, ktora dostal za …( no wlasnie za co ?). Bo jezeli przypadkiem oddal, to ja mam nastepnego laureata w kolejce. A wlasciwie grupe laureatow. Sa nimi koncerny farnaceutyczne takie , jak Ely Lilly, Pfizer i trzeciego nie pamietam ale mozna dolaczyc do nich nieznane szerzej male, rzadowe laboratorium w Phenianie , ktore pod okiem Ukochanego Przywodcy kopiuje produkty powyzszych, rozprowadzajac je pozniej na Kubie, w Wenezueli i w Meksyku. I juz wyjasniam : Otoz wg mnie swiat obecnie w odroznieniu od wiekow poprzednich, manipulowany i faktycznie rzadzony jest przez starcow o sredniej wieku ponad 70 lat ( bez obrazy dla niektorych wspoldyskutantow bo sam tez osiagnalem wiek zgola kanoniczny). Stwierdzic to mozna patrzac na czlonkow Bilderberg Group czy roznych Warrenow Buffetow , Georgeow Sorosow czy Rupertow Murdochow. Jak onegdaj wodzowie , czy przywodcy czesto, gesto nadstawiali karku na pierwszej linii razem ze swoimi bojcami tak teraz starcy posylaja na smierc ludzi mlodych lub dmuchaja i przebijaja banki w zaciszu swoich kabin na luksusowych jachtach itp. Dawno juz stwierdzono, ze glod wladzy i dominacji nad innymi a takze chciwosc i radykalizacja pogladow sa wprost proporcjonalne nie tylko do krzywej wiekowej ale i do stopnia uwiezienia w okowach oficjalnych zwiazkow malzenskich, pozycji spolecznych na stare lata i tym samym w niemoznosci spelnienia podstawowych wymagan swojego libido. Rezultat: obsesyjna kompensacja za pomoca; patrz punkt pierwszy. Stad moja teza ze gdyby nie wynalazek afrodyzjakow takich , jak Viagra , Levitra czy Cialis byloby na swiecie jeszcze wiecej manipulujacych i kompensujacych staruchow ergo wiecej wojen , upadkow gospodarek i innych glodow nakazanych/spowodowanych przez przez starych dyktatorow, finansowych manipulatorow czy innych ideologow. Z kolei np. taki monsieur Strauss – Kahn jest przykladem pozytywnego poklosia tych wynalazkow. Dlatego tez wracajac do pytania na poczatku tego akapitu: jezeli pokojowa nagroda Nobla gdzies tam jeszcze wisi to czy nie moznaby tego bledu naprawic i przekazac ja grupie wyzej wymienionych kandydatow ?, O co wykorzystujac to skromne forum, publicznie wnosze :)) jurek

Leave a Reply to jurek Cancel reply

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.