W ciemności

Autor: Staszek Smuga-Otto

Wreszcie i do nas, na to nasze albertańskie uroczysko nad North Saskatchewan, dotarł najnowszy film Agnieszki Holland pt. „W ciemności” (ang. tytuł „In darkness”). Od paru dni wyświetlany w studyjnej „Princesse” na Whyte Avenue.
W niedzielę wieczorem, jak zwykle w niewielkim gronie mych edmontońskich przyjaciół, spędziłem te parę godzin w kinie ogladając z zapartym tchem niezwykłe losy grupki ocalałych lwowskich Żydów i Polaków, dzięki którym ocaleli.
Temat, mogłoby się zdawac, dawno już wyeksploatowany, do cna zdarty. A jednak…
Agnieszka Holland uczyniła z niego arcydzieło. Scenerią filmu jest lwowskie ghetto a, przede wszystkim jego podziemne kanały. Większość akcji rozgrywa się w ciemności – i tej symbolicznej i tej rzeczywistej. Operator kamery filmowej wydobywa z tego ponurego tła fragmenty postaci, grymasy twarzy. A w rzadkich błyskach światła kotłujące się szczury – tworząc tło niepowtarzalnego, niesamowitego nastroju. Sceny likwidacji ghetta – szczególnie zapadła mi w pamięć ta migawka z grupą nagich Żydówek gnanych przez niemieckich oprawców przez zagajnik, a następnie skoszonych seriami schmeisserów – nie epatują, o co przecież tak łatwo, męczeństwem ofiar i bestialstwem oprawców. One są po to, byśmy mogli przenieść się w tamten czas i jego ciemną rzeczywistość. I parze reżyser – operator udaje się ten zabieg w pełni.
Wreszcie o głównej roli lwowskiego cwaniaczka Poldka, świetnie zagranej przez Roberta Więckiewicza. To obraz psychologiczny niezwykle głęboki i ciekawy, mistrzowsko przez Holland sportretowany, a przez Więckiewicza zagrany.
Film nominowany był do tegorocznych Oscarów. Według mnie uczciwie na to sobie zasłużył. Gdybym to ja zasiadał w jury, głosowałbym przynajmnie za przyznaniem mu tego wyróżnienia w trzech kategoriach. Reżyserii – dla Agnieszki Holland, operatora kamer – dla Jolanty Dylewskiej, i dla odtwórcy roli głównej – Roberta Więckiewicza.
Warto chyba w tej mojej „migawce” wspomnieć i świetny podkład muzyczny Antoniego Łazarkiewicza, oraz dziwacznę lwowską (z tamtego czasu) lingwistykę – mieszankę gwary polsko lwowskiej, jidysz, ukraińskiego i niemieckiego – którą z taką naturalnością i swoboąa posługują się bohaterowie tej niezwykłej, a przecież prawdziwej, opowieści.
Czy więc to dzieło doskonałe?.. Mnie, pamiętającego wciąż – choć nieco „przez mgłę” minionego czasu – wygląd i zachowanie się nas wypędzanych z gruzów płonącej po powstaniu Warszawy, po spędzeniu zaledwie 63ch dni w piwnicach (ale przecież nie w kanałach!) przeszkadzała nieco w odbiorze filmu zbyt powierzchowna i niestaranna charakteryzacja aktorów. Po 14tu miesiącach spędzonych w piekle mrocznych kanałów, w towarzystwie szczurów, fekalii i unoszącego się w zatęchłym powietrzu metanu, ludzie zachowują się i wyglądają inaczej. Powiecie, czepiam się szczegółów – i pewnie macie rację. Ale taka już moja natura.
Film wielki, nie do zapomnienia! Tak jak niegdys wajdowski „Kanał” – trudno oglądąjąc „W ciemności” nie mieć z nim skojarzeń.
Nie przegapcie więc. Do czwartku na ekranie w „Princess” na Whyte..Wreszcie i do nas, na to nasze albertańskie uroczysko nad North Saskatchewan, dotarł najnowszy film Agnieszki Holland pt. „W ciemności” (ang. tytuł „In darkness”). Od paru dni wyświetlany w studyjnej „Princesse” na Whyte Avenue.
W niedzielę wieczorem, jak zwykle w niewielkim gronie mych edmontońskich przyjaciół, spędziłem te parę godzin w kinie ogladając z zapartym tchem niezwykłe losy grupki ocalałych lwowskich Żydów i Polaków, dzięki którym ocaleli.
Temat, mogłoby się zdawac, dawno już wyeksploatowany, do cna zdarty. A jednak…
Agnieszka Holland uczyniła z niego arcydzieło. Scenerią filmu jest lwowskie ghetto a, przede wszystkim jego podziemne kanały. Większość akcji rozgrywa się w ciemności – i tej symbolicznej i tej rzeczywistej. Operator kamery filmowej wydobywa z tego ponurego tła fragmenty postaci, grymasy twarzy. A w rzadkich błyskach światła kotłujące się szczury – tworząc tło niepowtarzalnego, niesamowitego nastroju. Sceny likwidacji ghetta – szczególnie zapadła mi w pamięć ta migawka z grupą nagich Żydówek gnanych przez niemieckich oprawców przez zagajnik, a następnie skoszonych seriami schmeisserów – nie epatują, o co przecież tak łatwo, męczeństwem ofiar i bestialstwem oprawców. One są po to, byśmy mogli przenieść się w tamten czas i jego ciemną rzeczywistość. I parze reżyser – operator udaje się ten zabieg w pełni.
Wreszcie o głównej roli lwowskiego cwaniaczka Poldka, świetnie zagranej przez Roberta Więckiewicza. To obraz psychologiczny niezwykle głęboki i ciekawy, mistrzowsko przez Holland sportretowany, a przez Więckiewicza zagrany.
Film nominowany był do tegorocznych Oscarów. Według mnie uczciwie na to sobie zasłużył. Gdybym to ja zasiadał w jury, głosowałbym przynajmnie za przyznaniem mu tego wyróżnienia w trzech kategoriach. Reżyserii – dla Agnieszki Holland, operatora kamer – dla Jolanty Dylewskiej, i dla odtwórcy roli głównej – Roberta Więckiewicza.
Warto chyba w tej mojej „migawce” wspomnieć i świetny podkład muzyczny Antoniego Łazarkiewicza, oraz dziwacznę lwowską (z tamtego czasu) lingwistykę – mieszankę gwary polsko lwowskiej, jidysz, ukraińskiego i niemieckiego – którą z taką naturalnością i swoboąa posługują się bohaterowie tej niezwykłej, a przecież prawdziwej, opowieści.
Czy więc to dzieło doskonałe?.. Mnie, pamiętającego wciąż – choć nieco „przez mgłę” minionego czasu – wygląd i zachowanie się nas wypędzanych z gruzów płonącej po powstaniu Warszawy, po spędzeniu zaledwie 63ch dni w piwnicach (ale przecież nie w kanałach!) przeszkadzała nieco w odbiorze filmu zbyt powierzchowna i niestaranna charakteryzacja aktorów. Po 14tu miesiącach spędzonych w piekle mrocznych kanałów, w towarzystwie szczurów, fekalii i unoszącego się w zatęchłym powietrzu metanu, ludzie zachowują się i wyglądają inaczej. Powiecie, czepiam się szczegółów – i pewnie macie rację. Ale taka już moja natura.
Film wielki, nie do zapomnienia! Tak jak niegdys wajdowski „Kanał” – trudno oglądąjąc „W ciemności” nie mieć z nim skojarzeń.
Nie przegapcie więc. Do czwartku na ekranie w „Princess” na Whyte.

Comments

  1. Wendrychowicz says

    Owszem, warto, a nawet trzeba ten film obejrzeć. Byliśmy z Elą w kinie tuż po jego wejściu na ekrany. Zaraz potem pobiegliśmy, dla wyrobienie sobie zdania o konkurencie do Oscara,na film irański “Rozstanie”. Uważam, że flm Agnieszki Holland jest znacznie lepszy. Nie mam pojęcia, dlaczego to ten drugi zdobył Oscara dla najlepszego filmu nieangielskojęzycznego.
    Mnie w filmie, coby się do czegoś przyczepić,zupełnie nie podobały się sceny erotyczne. Całkiem mi nie pasowały do tego filmu. Ich umieszczenie w scenariuszu odbieram jako przejaw durnej mody – bez łożkowej sceny nie ma już filmu. Ale, na Boga, nie koniecznie w takim filmie,jak “W ciemności”. Tak przy okazji, to w Polsce film Hollandowej zdecydowanie przegrał konkurencję z “Różą” – jeśli i ten film do Was dojdzie, koniecznie go zobaczcie.
    Tak na marginesie, to obejrzenie filmu zdeklarowanego, jako erotyczny, wcale, a wcale mi nie przeszkadza 🙂

  2. Zgadzam sie calkowicie z blogerem o pseudonimie Wendrychowicz. Sceny erotyczne byly conajmniej nie na miejscu i z pewnoscia nie pasowaly do poruszanego tematu.
    Ale film bez watpienia doskonaly, duzo lepszy od innych filmow pani Holland, ktore widzialem poprzednio.

    Jest to jeden z lepszych filmow pokazujacych okres wojenny, film na pewno inspiruje gleboka refleksje u widza. Myslalem przy tym, jak bardzo ten film rozni sie od filmow amerykanskich, ktore pokazuja wojne jako ciekawa rozrywke. Mam na mysli filmy typu Dziala Nawaronny albo Tylko Dla Orlow.

    Wielka szkoda jest ze nie dostal Oscara. Ale, z drugiej strony, czego mozna spodziewac sie po Akademi Filmowej, ktora najwiekszy kicz w historii kina, jakim by Titanic, okrzyknela najwiekszym arcydzielem kinematografii.
    To, ze najwiekszego Oskara przyznano filmowi o niczym, filmowi bez zadnego przeslania, bez fabuly, jakim byl The Artist, jest tylko dowodem ze Akademia Filmowa jest zgrupowaniem stetryczalych dziadow, ktorzy zyja w kompletnej izolacji od swiata.

  3. Staszek Smuga-Otto says

    Moim szanownym korespondentom, bloggerom ukrywającym się pod dziwacznymi pseudonimami „wendrychowicz” i „mike3ski” składam tą drogą serdeczne dzięki za ich współudział!
    A teraz ad rem: i jeden i drugi wyrażają zniesmaczenie zamieszczonymi w filmie Agnieszki H. „scenami erotycznymi”. Byłbym i ja gotów przyłączyć się do ich wyrazów krytyki, gdybym zauważył jakiekolwiek tzw. dawniej „momenty”, czyli erotykę. I mnie też by to trochę przeszkadzało. Ale przecież to, na co moi szanowni interlokutorzy zwracają uwage, z ”erotyką” niewiele, lub nic nie ma wspólnego.
    Zwierzęca kopulacja w brudnym, przepoconym wyrku. Skrzypiące deski i stękanie – gdzie tu ta „erotyka”?
    Uważam natomiast, że te sceny były w filmowej opowieści uzasadnione. One jakoś tam dopełniały obrazu prymitywnego prostaczka Poldka Sochy. I to właśnie w nim – cwaniaku, szabrowniku, jebaku – w zderzeniu z tragizmem losu ludzi z ghetta, budzą się uczucia szlachetne. To on, co to poszedł tam, by się szmalu od Żydów nachapać, kupuje swym niedoszłym „ofiarom” jedzenie za 430 złotych, sobie i swojej rodzinie pozostawiając na przeżycie jedynie złotych 70 z otrzymanej pięćsetki! I robi to, ryzykując wszystkim, z własnym życiem włącznie.
    Panowie! (chyba że pod pseudami ukrywają sie Panie)… Wszak film jest właśnie o tym. To jego wątek główny – budzenie się CZŁOWIECZEŃSTWA w prymitywnym prostaczku.
    A co Wy, i inni czytelnicy o tym myślicie???

  4. florentynka says

    Bardzo ciekawy i wazny film.

  5. Hektor 54 says

    Dzieki za przesląną recenzje filmu, szkoda ze nie mielismy okazji filmu wspolnie obejrzec i poddac dyskusji. Trodny jak wszystkie z tego gatunku film , zostawia duzo materialu emocjonalnego do przemyslen. Nie wiem czy postawil bym go w poczet arcydziela, jak ty to zrobiles, a to z tego prostego faktu, ze jak sam trafnie stwierdziles Staszku, pewne momenty nie trzymaly sie tzw.historycznej rzeczywistosci ( Po 14tu miesiącach spędzonych w piekle mrocznych kanałów, w towarzystwie szczurów, fekalii i unoszącego się w zatęchłym powietrzu metanu, ludzie zachowują się i wyglądają inaczej.
    Pamietasz ten moment filmu kiedy po wyzwolenniu Lwowa przez Rosjan umenczona do granic mala grupa zydowska wychodzi w koncu z kanalow, gdzie dla kontrastu tragedii ludzkiej pani Holland ubrala wszystkich tych co “zyli u gory” w piekne garnitury,operowe kapelusze, zwiewne sukienki. Co za tani chwyt…! Co za nie sprawiedliwosc wobec tych wszystkich ktorzy tez cierpieli okupacje i okrucienstwo niemieckich kryminalistow i to czesto nie w mniejszym formacie.

    Uwazam ze grupa zydowska przetrwala glownie dzieki determinacji, checi zycia i ich wynikajacych z tego desperacji. I to jest glowny mechanizm przetrwania jaki mial miejsce w piekle kanalow. Oczywiscie Holland poruszyla tez kwestie instynktow -zachowawczych .Mimo fatalnych warunkow sanitarno-estetycznych, ludzka i zwierzeca natura traktuje to w sposob malo znaczacy w tym kontekscie…liczy sie tylko fakt utrzymania gatunku.To miala na mysli, nie seks…nasze libido ma wiecej w potekscie .

    Oczywiscie nie ujmuje nic pomocy z zewnatrz, ktora byla bardzo wazna (moja mama z narazeniem zycia przerzucala chleb przez mur getta w Warszawie dla swoich wielu przyjaciol z Powazek gdzie sie urodzila i zyla az do lat 50-tych.

    Na 6 gwiazdek dalbym temu filmowi tylko 3, Holland moze sie bardzo starala ,ale dla mnie bylo to troche za malo, byc moze oceniam to niesprawiedliwie, ale otwarzanie historii tak waznej w dziejach swiata obliguje jego tworce do trzymania sie konsekwentnej szczegolowosci faktow, a te w tym filmie sa czesto chybione. Ale to chyba jest nasza wspolna cecha, za bardzo moze trzymamy sie detali ! Ale taka to juz nasza natura….Polecam natomiast film pt.Separacja -doskonaly szkic psychologiczno -obyczajowy.. Bogaty w nieudawana rzeczywistosc ludzkich dramatow i kontrastow spolecznych. Film naprawde przejmujacy w swojej prostej, ale jakze pouczajacej narracji.6 gwiazdek na 6.

  6. Czytając powyższe wpisy Szanownych Bloggerów nachodzą mnie różne myśli i skojarzenia. Z większością uwag i komentarzy się godzę; mało tego, otwierają mi one oczy i zwracają uwagę na te fragmenty i elementy filmowego dzieła, których mógłbym, w nawale wrażeń i emocji, nie spostrzec lub zlekceważyć. Zgaduję, że i inni czytelnicy wypowiedzi na blogu odczuwają to podobnie.
    Pewne Wasze spostrzeżenia chciałbym jednak skomentować.
    Porównujecie – co zrozumiałe, bo oba konkurowały do tegorocznych Oscarów – film Agnieszki Holland z irańskim „Separation”. Zastanawiacie się, który z nich lepszy, który na Oscary zasłużył bardziej. Ile dać im „gwiazdek”. Otóż – choć na „gwiazdkach” się nie znam – uważam, po obejrzeniu obu, że są one bardzo różne. A więc trudno – lub nie porównywalne. „Separation” – abstrachując od jego tematyki – jest filmem warsztatowo doskonałym, lub prawie, we wszystkich jego wymiarach. I ta „doskonałość” chyba zaważyła na decyzji jurorów. „W ciemności” – jest natomiast arcydziełem wybitnym, wspaniałym, ale do doskonałości mu jednak nie tak blisko. „Separation” podziwiałem, ogladając. „W ciemności” będę pamiętał latami i różne jego fragmenty wracać będą w snach.
    Pomimo swej „międzynarodowości” – bo to wszak ko-produkcja trzech nacji – jest ten film bardzo polskim. Jest kontynuatorem tzw. „polskiej szkoły filmowej”. Gęsty symboliką – a ta – szczególnie dla pokolenia młodszego, nie zawsze jest łatwo uchwytna i czytelna.
    I ja też – przyznaję – miałem z tym pewne problemy, choć tak bardzo młodym już nie jestem. I ja zarzuciłem zbytnią niestaranność charakteryzacji aktorów, wychodzących po 14 tu miesiącach z kanałów. Nieźle odżywione buzie, trochę rozczochrane i umazane jedynie dla niepoznaki sadzą, to było dla mojej wyobraźni nieco nie dość. „Hector” zauważył, że i tłumek przechodniów, tych „z powierzchni”, też jakiś taki nazbyt „karnawałowy”. To ostatnie skojarzyło mi się jednak z innym symbolem – miłoszowskiej karuzeli po drugiej stronie muru płonącego warszawskiego ghetta, opisanej we wspaniałym wierszu „Campo di Fiori”. Bo, drogi Hectorze, na powierzchni i po tej stronie murów byli i tacy, co to „chleb przez mur” jak Twoja Matka, ale większość (tak, tak … niestety) jak ci bawiący się beztrosko w wesołym miasteczku. I to chyba właśnie ich, w tych powiewnych, kolorowych ubrankach pokazywała nam Agnieszka H.
    Całkowicie też podzielam komentarz Hectora o kanałowej symbolice instynktu przetrwania, „utrzymania gatunku”, uzasadniającej wprowadzenie elementów seksu w to piekło.

  7. Film niesamowity i absolutnie zaslugujacy na OSCARA!!!!!
    Nie dostal Go, bo ( moim zdaniem) w Hollywood temat martyrologii Zydow jest juz chyba “oklepany” i czas tam na zmiane…tymczasowo przynajmniej.Mam tu na mysli fakt, iz zainteresowanie Dalekim i Bliskim Wschodem jest obecnie bardzo na czasie.

    Po przeczytaniu powyzszych komentarzy, sama nie wiem od czego zaczac…chyba od moich wlasnych, niezaleznych refleksji na jego temat.(Tutaj z gory przepraszam, ale polska czcionka obecnie nie dziala w moim komputerze).

    Oprocz niewiarygodnych i niewyobrazalnych warunkow na przezycie tej garstki ludzi w kanale, najwieksze pietno wywarla na mnie scena…narodzin dziecka! Tak wlasnie,dziecka, ktore bylo owocem seksu, o ktorym mowa w powyzszych komentarzach…czyli zachowania gatunku.Dziecko sie urodzilo( znakomita technicznie scena- brawo), zamieszalo i…zniknelo, co bylo najbardziej wstrzasajace. Dokonalo przemiany bohatera- tym razem zony Poldka Sochy, ktora byla gotowa to dziecko przygarnac jak swoje.Na szczescie …nie bylo obrzezane(” nie sa tacy glupi”- powiedzial Socha).Ale gdyby nie nalegania matki, by jej dziecko oddac…zostaloby obrzezane i tym samym naslaloby zaglade na Soche, cala jego rodzine oraz…na siebie i byc moze na reszte ukrywajacych sie Zydow.Tak, ale to wszystko to wlasnie moja interpretacja pokazanego przez Holland watku.
    No i tutajj moglibysmy dyskutowac godzinami na ten temat.

    Moj towarzysz kinowy( Kanadyjka), choc zaznajomiona z tzw.”filmami alternatywnymi” zwrocila mi uwage na intensywnosc scen seksualnych…Nie nazywam ich celowo “erotycznymi”, bo z takowymi nie mialy wiele wspolnego.

    Moim zdaniem byly one tam nieprawdopodobnie wazne i podkreslaly nie tylko chec przetrwania gatunku …ale przez to wlasnie rowniez A.Holland chciala nam pokazac jak bardzo wszyscy jestesmy do siebie podobni.Czy Polacy, Niemcy, Ukraincy czy Zydzi_ wszyscy jestesmy po prostu takimi samymi ludzmi( homo sapiens) i pragniemy tego samego.Byly intensywne, bo cala rzeczywistosc byla wykoslawiona- byly kontrapunktem calego piekla , w ktorym ludzie jakos musieli sobie radzic.
    Tak na marginesie, to uwazam, ze ta wlasnie intensywnosc sexu rowniez przyczynila sie do NIE przyznania Oscara temu filmowi.

    Wspaniala kreacja Roberta Wieckiewicza! Odtwarzana przez niego rola Poldka Sochy i jego metamorfoza byly godne podziwu.Socha ( moim zdaniem) byl zawsze dobrym czlowiekiem, ale warunki, w jakich sie znalazl …uszlachetnily go- w odroznieniu od tych, ktorzy poszukiwali Zydow, by ich wydac zarabiajac 500zl ” od sztuki”.

    Natomiast bede polemizowac z Hektorem,ktory uwaza, ze prawde historyczna autorka filmu, Agnieszka Holland powinna przekazac rzetelnie.
    Otoz, film jest dzielem artystycznym jego autora i reprezentuje jego wizje na poruszane tematy.W zwiazku z tym, autor filmu fabularnego ma calkowita wolnosc w interpretacji materialu, na ktorym bazuje i formie, w jakiej chce przekazac glowna mysl swojego dziela dla odbiorcy. Nie mowimy tu przeciez o filmie dokumentalnym- tam bowiem obowiazuja zupelnie inne zasady.

    Jeszcze jedno…Ci co przyszli w tych “garniturach” to moim zdaniem reprezentowali radosc z powodu konca PIEKLA , czyli wojny!!!Dlatego wygladali karnawalowo i odswietnie.Inni.. byli zdegustowani i oceniali Soche za to co zrobil…w cieniu bylo widac i takie twarze.

    No i tutaj nie moge nie wspomniec o naszej obecnej rzeczywistosci w Albercie.W obliczu Wyborow Prowincjonalnych ….zyczylabym sobie, by wszyscy mieszkancy Alberty obejrzeli ten film, by zobaczyc do czego moze doprowadzic brak tolerancji, od ktorej bardzo wielkim skrotem mozna przejsc do…dyskryminacji.Program niezwykle popularnej Wildrose Party wlasnie przypomina organizacje faszystowska sprzed prawie 100 lat , a nie oficjalna partie w 21-szym wieku, w demokratycznym kraju! Wszystko moze sie powtorzyc i to na naszych oczach.Znajac wlasnie ta tragiczna historie z II Wojny Swiatowej nie mozemy dopuscic zadnych fanatykow do wladzy.Temat jest bardzo powazny i dotyczy nas wszystkich.

    PAMIETAJMY!!!!!

Leave a Reply to staszek Cancel reply

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.