Miedzy cokołem a szafotem, …autor:Staszek Smuga-Otto

…Czyli rozważania okresu wakacyjnego, gdy słoneczko przypieka, a o letnich „ogórkach” już nie bardzo się chce.

Pani Margaret MacMillan, autorka wydanej dwa lata temu pracy pt.: “The War that Ended Peace” (wspominałem już w mym poprzednim felietonie), wróciła pamięcią do naszej zachodniej, europejskiej rzeczywistości z przed lat stu.

Pani profesor historii “międzynarodowej” dwóch slynnych uniwersytetow, angielskiego Oxford i w kanadyjskiego Toronto, świetnie, wielobarwnie i epicko opisała epokę naszej, zachodniej cywilizacji, poprzedzającej tuż, i zaraz potem, katastrofę tej „Wielkiej”, czyli „Pierwszej” dwudziestowiecznej wojny. Zdarzenia, ludzi… Tych, co to kiedyś, sto już lat temu dążyli w prostej linii do katastrofy, będąc rozumianymi, popychanymi w tym kierunku przez tłumy. Opisała i ich sposób myślenia, i ich systemy wartości.

Dlaczego jednak do tego tematu wracam? No, bo dopiero co odwiedziłem swą sędziwą, prawie że już stuletnią mamę Anitę. A Ona, w trakcie rozmowy, zadała mi proste i trudne zarazem pytania:

„synku, czym się teraz interesujesz? emocjonujesz? czy zauważasz, że ten obecny świat jednak inny? że coś, zasadniczo, się zmieniło?”

Zastanowiłem się – co i Wam polecam – nad odpowiedzią.

Czym się,  i co nas teraz tak naprawdę interesuje? Czy ten – obecny – świat jest tak innym od tego, z przed stulecia? Czym, zasadniczo, różni się od tego z początków dwudziestego wieku?

Ludzie, niby, ci sami. Walczą przecież wciąż o to samo,co od tysiącleci: o zaspokojenie swych żądz i chuci, o władzę, bogactwo… A jednak…

Jeszcze nie tak dawno, gdy któremuś tam władcy udało się podbić, zagarnąć – to stawiało mu się pomnik na cokole, a jego czoło wieńczyło laurem.

Teraz, gdy władca wschodniego imperium zdobył Krym, czoło jego wieńczyć mógłby co najwyżej wieniec hańby agresora, a postać znalazłaby swe miejsce, i pewnie niebawem znajdzie (czego mu serdecznie życzę), na szafocie.

To ta ZASADNICZA RÓŻNICA!!!

Bo, czego ten dureń Putin nie jest wciąż świadom,to, że  od tych lat minęło już stulecie. Że to nie ten więc czas, nie ta epoka, gdy jego wyczyny na laur zasługiwać by mogły.

Gdyby choć trochę znał  poezję (a skąd by u tego podłego enkawudowskiego pomiotu takie inklinacje?), mógłby się zastanowić nad tymi strofami:

„…Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta Możesz go zabić – narodzi się nowy. Spisane będą czyny i rozmowy. Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta….”.

I gałąź i sznur wciąź są. I czekają cierpliwie na „ciężar”.

 

 

Speak Your Mind

*